czwartek, 30 lipca 2015

Prolog

Siedziałem wpatrzony w martwy punkt na nieco zszarzałej już ścianie, a wszystkie myśli i wspomnienia wręcz kotłowały się w głowie- jedne wypierając drugie. Każdy centymetr mojego ciała z trudem wytrzymywał upływ czasu, który jeszcze nigdy w życiu nie dłużył mi się tak, jak teraz. A ja na żadną z tych rzeczy nie miałem żadnego wpływu- byłem zmuszony całkowicie poddać się dobrze wiedząc, że wobec tego, co się stało- i tego, co dopiero może się wydarzyć- moje odczucia komfortu i wygody znaczyły tyle, co nic. Delikatnie przymknąłem oczy, czując jak każdy kolor i każda krawędź najmniejszego nawet przedmiotu zlewają się w jedną nic nieznaczącą maź, co najprawdopodobniej było wynikiem głodu i zmęczenia. Z minuty na minutę dolegliwości zaostrzały się, a ja zdawałem się nie odczuwać niczego. Głos Rene zlewał się w serię przeciągniętych dźwięków, które były dla moich uszu niczym seria postrzałów dla ciała.
-Matt, słyszysz mnie?
Podniosłem delikatnie wzrok dostrzegając delikatne zarysy jego twarzy, po czym poderwałem się do góry, a wszystko w mojej głowie zawirowało trzy razy szybciej niż dotychczas.
-Obudził się już. Pytałem: chcesz do niego wejść?- spytał uważnie wpatrując się w moje oczy zupełnie tak, jakby sam nie był w stanie stwierdzić, czy rozumiem to, co się wokół mnie dzieje.
Ale wtedy chyba jeszcze nie rozumiałem...
Przymknąłem oczy czując napływające łzy na samo wspomnienie tamtego dnia. Wypełnionego wprawdzie złością, krzykami i kilkoma gorzkimi słowami, ale dniem, kiedy jeszcze wszystko było w porządku. O ile da się w ogóle użyć takiego określenia co do takiej sytuacji. Bo pokłóciliśmy się wtedy chyba tak, jak jeszcze nigdy i słysząc jego i samego siebie zaczynałem mieć wręcz wątpliwości czy tak zachowuje się kochające się małżeństwo. Byłem zmęczony ciągłym płaczem Andiego, na które nie ma żadnego lekarstwa poza cierpliwością- której tamtego dnia wyjątkowo mi zabrakło. Po powrocie Toma powiedziałem, a wręcz rozdarłem się mówiąc kilka słów za dużo, których już niestety nie cofnę. Byliśmy tak zajęci własną kłótnią i problemami, że nawet nie zauważyłem, kiedy Amanda z płaczem wybiegła z pokoju. To był moment, kiedy już chyba oboje mieliśmy tego dość- Tom syknął jeszcze pod nosem, że to oczywiście moja wina, po czym opuścił mieszkanie teatralnym trzaśnięciem drzwi i pojechał po cholerne mleko, o które była cała ta awantura. Chociaż właściwie- to był tylko głupi pretekst.
-Tak- odpowiedziałem po dłuższej chwili, bezwiednie opadając na plastikowe krzesełko. A Rene spojrzał na mnie niezbyt wiedząc, co ma powiedzieć i jak się zachować. Bo właśnie zaprzeczyłem samemu sobie.
Ale naprawdę chciałbym mieć na tyle odwagi, aby wejść do niego, przeprosić za to wszystko i powiedzieć, że niezależnie od tego, co się stało nadal kocham go całym moim sercem. Jedna chwila słabości kiedy zabrakło nam siły, aby utrzymać nerwy na wodzy jeszcze nie przekreśla całych tych pięknych lat spędzonych razem. Wstałem ostrożnie głośno przełykając ślinę i spoglądając rozpaczliwym wzrokiem na Rene, który choćby chciał- nie był w stanie w niczym mi już pomóc.
Podszedłem do białych drzwi przymykając oczy i szybko otwierając drzwi zupełnie jakbym odrywał plastrer od niezagojonej rany. Podniosłem wzrok spoglądając w oczy mężowi niezbyt wiedząc, co mam w takiej sytuacji powiedzieć.
-Cześć- zacząłem banalnie siadając na krześle obok nie chcąc, aby poczuł się jakkolwiek skrępowany moją obecnością.
-... cześć. Dużo dziś nowych ludzi poznałem, ale to chyba ty musisz być..?
-Twoim mężem? Tak, to ja- uśmiechnąłem się krzywo w głębi duszy czując jak moje serce łamie się w drobny mak.

I... Co mu po moim „przepraszam” i „kocham Cię” skoro on nawet nie pamięta, kim dla niego jestem..?  


***
Wiem: ponownie prolog krótki i być może łamiący Wam serca♥
Pierwszego rozdziału można się spodziewać najwcześniej dziewiątego sierpnia gdyż wtedy właśnie wracam z wakacji- ale na pewno coś w trakcie naskrobię :) 
A tymczasem- zostawiam Was z Waszymi myślami i liczę na kilka słów wrażeń po.

Mnóstwo buziaków ;* 

2 komentarze:

  1. I co tu napisać? W sumie nie wiem. Fajnie, że znowu jesteś. Podobał mi się prolog i czekam z niecierpliwością na rozdział

    OdpowiedzUsuń
  2. Tynka powróciła <3 jej <3 Zaczyna się bardzo ciekawie :3 nie mogę się doczekać rozdziału *_*

    OdpowiedzUsuń